plode("|", $links); ?>

Teksty (Reklama: ,)

W chwilę później w nisko umieszczonych czujnikach Nancii ukazały się jasne światła platformy startowej. Pojawiła się grupa młodych, roześmianych i gadających jednocześnie ludzi. Jeden z nich potknął się i wylał jakiś płyn na błyszczący zewnętrzny pancerz Nancii; przez sektor na stateczniku mogła zobaczyć wężowaty ślad czegoś zielonego, lepkiego i ciągnącego się, brudzącego jej bok. Chłopak zaklął i krzyknął: - Hej, Alpha, potrzebujemy tutaj dolewki łodygowca. - Nie możesz poczekać, aż będziemy w środku? - odkrzyknęła wysoka dziewczyna o hebanowej skórze i ostrych, precyzyjnych rysach, jak na starożytnej płaskorzeźbie. W tej chwili jej ładna twarz była porysowana zmarszczkami gniewu i niezadowolenia, ale kiedy jasnowłosy chłopak spojrzał na nią przez ramię, obdarowała go jasnym uśmiechem, który nie zwiódłby Nancii ani na moment. Wszyscy ciągłe rozmawiali i pili tę lepką, zieloną ciecz, tłocząc się u wejścia do próżniowej windy. Nie spytali nawet o pozwolenie wejścia na pokład. No cóż, po wyjściu Flixa zostawiła właz otwarty; może uznali to za zaproszenie. Poza tym Nancia już słyszała, że delikatniacy przynajmniej ci spoza Akademii - nie przestrzegali procedury dotyczącej powitań i oficjalnych stosunków w Służbie Kurierskiej oraz innych dziedzin daleko idącej biurokracji Centrali. Nie obraziła się jednak. Sama nie miała ochoty witać się z tą gromadką nieznajomych

(Reklama: , podłogi , projekty garaży )